Kiedy patrzę komuś w oczy, szczególnie gdy tego kogoś nie znam, czuję się bardzo niekomfortowo. Mam wrażenie, że te oczy mnie palą i patrzę na kosmitę. Gdy udaje mi się nie odwracać wzroku, zaczynam się wpatrywać w rysy twarzy mówiącego i najzwyczajniej go nie słucham. Podobno, gdy byłem mały, patrzenie na ludzkie twarze śmieszyło mnie. Mimika, poruszające się brwi w różne strony, marszczenie nosa, wykrzywianie ust, rozszerzanie oczu powodowały, że wybuchałem śmiechem.
Trudno jest mi jednocześnie słuchać i patrzeć na ludzi, bo ich twarze są bardzo ekspresyjne, co mnie rozprasza. Znalazłem kompromis: patrzę ludziom na usta. To działa, bo nie muszę patrzeć w oczy, co jest dla mnie niekomfortowe, a rozmówca jest zadowolony. Patrzenie na usta lub ucho pomaga mi skupić się na słuchaniu bez dodatkowych zakłóceń.
źródło internetowe